Archiwum 29 grudnia 2003


gru 29 2003 Bez tytułu
Komentarze: 1

Najpierw delikatnie kwasne, po chwili zmienia sie w ledwie wyczuwalna gorycz. Rozplywa sie cieplem i prawie lepka od doskonalosci harmonia. Nie brakuje nawet rodzynkowej nuty slodyczy. Mimo cierpkosci lubie delektowac sie tym smakiem. Wolno rozchodzacym sie w zylach cieplem. Oczekiwaniem na niezauwazalnie, jakby mimochodem, pozostawiony w oslupieniu zmysl smaku. Kazdy lyk smakuje inaczej, a jednak tak samo. Nie odnajduje jeszcze wspolnego mianownika. Otulam sie tym cieplem i koncem jezyka oblizuje wargi.

Wino jest jak tesknota.

 

inaczej : :